Dawno temu, wśród mieszkańców Chin, żył potwór siejący grozę . Szkody, które czynił zezłościły bogów. Posłali go więc w wysokie góry, skąd tylko raz w roku mógł zejść na ziemię. Stwór, jak każda żyjąca istota, prócz mocnych stron miał też słabe - bał się czerwieni, hałasu oraz światła. Gdy nastał upragniony dzień wolności - a było to wiosną - gigant zszedł z gór. Ludzie przygotowali się na jego wizytę. dekorując każdy skrawek przestrzeni czerwonymi motywami. Rozbrzmiały dźwięki gongów a wraz z nastaniem wieczora zapalono tysiące lampionów. Gdy Nian (tłum. rok) to wszystko zobaczył uciekł z powrotem w góry i nigdy więcej na ziemi się nie pojawił. Po dziś dzień jednak przetrwał zwyczaj obchodzenia święta wiosny.
Co robi każdy Chińczyk grubo przed Nowym Rokiem? Sprząta domostwo, a potem omija z daleka dotykanie miotły, szufelki, nożyczek , by… nie wymieść (lub przeciąć) szczęścia z domu. Szczęście przybędzie zaś wtedy, gdy nad progiem zawiesi się kartę z przysłowiem „fu dao le”.
Witam Cię na stronie prezentującej moje zawodowe portfolio. Znajdziesz w nim fragmenty autorskich artykułów, informacje o napisanych przeze mnie książkach, a także fotografie. 



